close

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.

  • powiększenie czcionki
  • powiększenie strony
  • prosta czcionka
  • kontrast
  • duży kursor
  • ustawienia domyślne

Przemarsz strazakow ulicami miasta - Rynek Ogień towarzyszył człowiekowi od najdawniejszych czasów i od początku był dla niego dobrodziejstwem. Ogrzewał prymitywne pomieszczenia mieszkalne, jakimi były jaskinie. W najstarszych cywilizacjach służył do oświetlania siedzib ludzkich. Dawał także możliwość wypalania wielkich obszarów leśnych i zdobywania w ten sposób nowych terenów pod uprawę zbóż.

Ogień służył człowiekowi do przyrządzania posiłków, wytapiania rud metali, wypalania cegieł z gliny itp. Był niezbędny do życia, dlatego też przywiązywano wiele uwagi do tego, aby go podtrzymywać lub wzniecać na nowo. „W czasach pradawnych wzniecano ogień długo trąc o siebie dwa kawałki drewna. Później ułatwiono sobie tę pracę, obracając jeden z drewnianych prętów za pomocą rzemienia.” Starożytni Rzymianie stosowali inną technikę wzniecania ognia. Polegała ona na tym, iż drewniane laski obsypane siarką i próchnem drewnianym pocierano między dwoma kamieniami.

W XIII wieku zaczęto do tego celu używać soczewki szklanej, (m.in. za sprawą Archimedesa). Sto lat później krzesano ogień za pomocą stali i krzemienia oraz hubki lub tkaniny nasyconej palnym płynem. Dopiero w 1805 r. francuski chemik T.F.K. Chancel wynalazł zapałki. Początkowo były one bardzo niedoskonałe. Dopiero w 1832 r. pojawiły się zapałki chemiczne, zapalające się przez proste potarcie. Ogień był dla człowieka nie tylko błogosławieństwem. Stanowił także poważne zagrożenie, zwłaszcza że większość domów budowano z drewna. Niekontrolowany proces palenia przeradzał się w pożar, który albo zaprószony, albo podłożony świadomie, był przyczyną wielu nieszczęść. Powodował ogromne szkody i nieobliczalne straty materialne. Był również ogień orężem w walce, gdyż służył do niszczenia machin oblężniczych bądź statków (tzw. ogień grecki). Ludzie dość szybko zdali sobie sprawę z tego, że trzeba szukać sposobów przeciwstawienia się pożarom. Początkowo próby te były nieudane i sporadyczne, ale z czasem przybrały formy zorganizowane. Podstawowym środkiem używanym do gaszenia była woda. W starożytnym Rzymie wyznaczano ludzi (zw. wodonoszami), którzy byli odpowiedzialni za dostarczanie wody w czasie pożarów, „Wodę donoszono wiadrami lub dużymi drewnianymi koszami uszczelnionymi żywicą. W czasie akcji używano drabin, bosaków, a także wielkich płacht, stale nasączonych wodą do ochrony przed ogniem oraz tłumic.” Prawdopodobnie Rzymianie znali też poduszki i materace do skakania z wyższych pięter. Z pism historyków rzymskich (Witruwiusza i Pliniusza) wynika, że używali prototypu sikawki, wynalezionej przez Ktesibiosa. Była ona doskonałym przyrządem do gaszenia pożarów. Pierwotna gospodarka nie sprzyjała jednak ich rozwojowi. Dopiero ustrój feudalny wprowadził określone porządki przeciwpożarowe. „Chłopi poddani zobowiązani byli do przestrzegania ostrożności z ogniem, do udziału w walce z pożarami, utrzymywania w swoich zagrodach w gotowości drabin, tłumic, wiader i beczek napełnionych wodą. Za spowodowanie pożaru panowie feudalni nakładali kary”. Mieszkańcy miast widząc, jakie szkody wyrządzają pożary, również starali się z nimi walczyć. Jednakże podstawowym utrudnieniem był brak wody. Z przyrządów gaśniczych używano przede wszystkim węborków, czyli wiader skórzanych do noszenia wody, drabin i toporów. Znajdowały też zastosowanie namoczone płachty do narzucania na palące się dachy. Podstawowe i najbardziej znane rozwiązania pochodziły ze starożytności, ale weszły one do powszechnego użycia właśnie w średniowieczu. Od początku zdawano sobie sprawę z tego, iż prowadzenie sprawnej akcji gaśniczej zależy od szybkiego powiadomienia ludności miasta o pożarze. Miało to istotny wpływ na przebieg akcji ratowniczej. Dlatego też wykorzystywano wieże kościelne, a później i ratuszowe do prowadzenia obserwacji. Bogatsze miasta zatrudniały nawet płatnych stróżów, którzy wypatrzywszy pożar uderzali w dzwon i wywieszali w dzień czerwoną chorągiew, natomiast w nocy lampę na długim kiju. Takie formy alarmujące ludność nie przynosiły jednak większych efektów, gdyż do prymitywnej początkowo techniki dochodziła jeszcze fatalna organizacja. Mimo iż władze miejskie nakazywały mieszkańcom obowiązkowy udział w akcjach i wyznaczały osoby do kierowania nimi, działania gaśnicze były nieporadne. Ludzie nie spieszyli się zbytnio do tych czynności. Nie znali się zresztą na sposobach gaszenia i zamiast pomagać, przeszkadzali sobie nawzajem. Średniowieczne miasta polskie były źle zabezpieczone przed ogniem, nic więc dziwnego, że klęski pożarów spadały na nie dość często. „Początkowo akcje ratownicze były zupełnie nieskuteczne. Każdy spieszył z pomocą, jak mu dobra wola i rozum wskazywały. Ratunek był zwykle spóźniony." Pladze pożarów próbowali zaradzić królowie polscy, m.in. Zygmunt Stary, a później Stefan Batory. Nakazali oni przeniesienie poza miasta browarów i gorzelni, gdyż używano w nich otwartego ognia. Każdy pożar powodował spustoszenie i zubożał właścicieli miast (głównie bogatych mieszczan). Sikawki reczneDlatego też we własnym interesie rajcowie miejscy zaczęli zastanawiać się nad wydaniem przepisów przeciwpożarowych. Pierwsza taka uchwała została wydana w Krakowie w roku 1374 i nosiła nazwę „Porządki Ogniowe.” Zawierała ona szczegółowe nakazy, mówiące o przestrzeganiu bezpieczeństwa ogniowego, a także instrukcje o zachowaniu się mieszkańców w razie pożaru.” Uchwała ta, oprócz nakazów i zakazów zapobiegawczych, ustalała zasady organizacji akcji gaśniczych przez cechy rzemieślnicze oraz gildie. Miały one obowiązek dostarczania wody do gaszenia pożarów oraz zaopatrzenia w podręczny sprzęt gaśniczy. Zasady walki z pożarami nie zmieniały się przez wieki.Sikawka na plozach Opierały się one głównie na powszechnym udziale mieszkańców, którzy gasili ogień przy pomocy podręcznego sprzętu gaśniczego (przede wszystkim wiader, bosaków etc.). Dopiero w połowie XV wieku zaczęły się pojawiać na większą skalę najprostsze sikawki (zw. szprycami lub strzykawkami). Były one wykonane na wzór starożytny i wyglądały zazwyczaj jak drewniane lub mosiężne rury z dopasowanym tłokiem. „Obsługiwał je jeden człowiek, który wciągał wodę z wiadra do cylindra, a następnie wypychał siłą w stronę ognia. Sikawka tlokowa przenosnaSzpryce te z czasem stosowano powszechnie w całej Europie, a obsługujących nazywano szprycmajstrami.” Jednak dopiero z chwilą wynalezienia sikawek ręcznych dźwigniowych pożarnictwo zrobiło znaczący postęp, a akcje gaśnicze zaczęły być coraz skuteczniejsze. „Ogólną zasadą działania sikawek było, że wodę wiadrami podawano do drewnianej skrzyni sikawki, w której były zanurzone cylindryczne pompy. Sikawki te nie miały ani węży tłocznych, ani ssawnych. Prądownicę stanowiła rura skrętna na stałe przymocowana do pompy.” altInną rewelacją techniczną tamtego czasu było wynalezienie powietrznika. W 1689 r. prasa francuska donosiła o zastosowaniu tego urządzenia w pompach ręcznych tłokowych i zastąpieniu pulsacyjnego strumienia stałym prądem wody. „Zaczęto też stosować zawory zwrotne, zbrojone węże ssawne, a wreszcie tkane z włókien konopnych węże tłoczne. Mercedes warszawskiej strazy ogniowejPrzez następne stulecia sprzęt ten nieznacznie modyfikowano, dostosowując do niego pojazdy konne oraz najnowsze wynalazki takie jak maszynę parową, silnik benzynowy i elektryczny, zasadnicze rozwiązania jednak pozostały bez zmian.”W XX wiek pożarnictwo wkroczyło z nowymi rozwiązaniami technicznymi, które usprawniły akcje gaśnicze. Przede wszystkim opanowano technikę tkania węży tłocznych i zaczęto stosować gumowanie węży od środka. W miarę rozwoju cywilizacyjnego wprowadzano nowe wynalazki. Należały do nich przede wszystkim pompy napędzane silnikami spalinowymi, pierwsze samochody pożarnicze, autopompy i autodrabiny.

© KP PSP JAWOR 2009-2013

Wszystkie zamieszczone zdjęcia i treści na stronie www.straz-jawor.pl są własnością Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze i podlegają ochronie prawami autorskimi. Wykorzystywanie tych materiałów bez zgody KP PSP JAWOR jest zabronione.